• Data: 2025-08-20 • Autor: Marek Gola
Ponad 30 lat temu kupiłam działkę z domem. Rosło na niej drzewo. Przez te wszystkie lata drzewo mocno się rozrosło. Zastanawiam się, czy moje drzewo, a szczególnie korzenie drzewa nie zagrażają domowi sąsiada? Czy mam powód do niepokoju?

Podstawę prawną niniejszej opinii stanowią przepisy Kodeksu cywilnego zwanego dalej K.c. oraz przepisy Kodeksu postępowania cywilnego.
Z treści Pani pytania wynika, że korzenie drzewa rosnącego na Pani działce przechodzą na działkę sąsiednią. Zastanawia się Pani, czy nie zagrażają one nieruchomości sąsiada.
W pierwszej kolejności zasadnym jest wskazanie, iż zgodnie z art. 150 K.c. właściciel gruntu może obciąć i zachować dla siebie korzenie przechodzące z sąsiedniego gruntu. To samo dotyczy gałęzi i owoców zwieszających się z sąsiedniego gruntu; jednakże w wypadku takim właściciel powinien uprzednio wyznaczyć sąsiadowi odpowiedni termin do ich usunięcia.
Jeżeli drzewo zasadzone przez właściciela na własnym gruncie rozprzestrzeni się na grunt sąsiedni, właściciel gruntu sąsiedniego może obciąć korzenie tego drzewa, przy czym właściciel gruntu, na którym drzewo rośnie, nie może się temu sprzeciwić. Nadto naruszający korzenie nie musi o swym zamiarze uprzedzać właściciela gruntu sąsiedniego. Następstwa obcięcia korzeni, w postaci choroby lub obumarcia drzewa, nie obciążają właściciela, który ze swego prawa skorzystał prowadząc m.in. działalność inwestycyjną.
Zobacz też: Wysokie drzewa przy granicy działki
Stanowisko to było wielokrotnie przytaczane przez Sąd Najwyższy m.in. w wyroku z dnia 6 lutego 2003 r., sygn. akt IV CKN 1731/00, w którego tezie wskazano, iż „jeżeli właścicielowi gruntu, na który z sąsiedniego gruntu przechodzą korzenie, przysługuje w stosunku do sąsiada roszczenie o nieczynienie przeszkód w obcięciu tych korzeni, to tym bardziej przenikanie korzeni nie może go pozbawić możliwości korzystania z gruntu w granicach jego usprawiedliwionych potrzeb. Stanowisko przeciwne oznaczałoby bowiem prymat interesu właściciela nieruchomości sąsiedniej, czego nie da się usprawiedliwić brzmieniem art. 150 k.c. i co pozostawałoby w sprzeczności z ideą ochrony własności wyrażoną w art. 140 k.c.”.
Mając na uwadze powyższe, wobec treści art. 150 K.c., o ile sąsiad nie dostrzega problemu w systemie korzeniowym Pani drzewa, nie korzysta z instrumentu wskazanego w treści art. 150 K.c., nie ma obaw, by ponosiła Pani odpowiedzialność za ewentualne zniszczenia.
Pani Anna od lat mieszka na obrzeżach miasta. Na jej działce rośnie stara lipa, która pamięta jeszcze czasy, gdy teren ten był wsią. Korzenie drzewa po latach rozrosły się tak szeroko, że zaczęły wnikać pod ogrodzenie sąsiada. Ten jednak, zamiast zgłaszać roszczenia, samodzielnie przyciął wystające korzenie – zgodnie z przepisami – i sprawa nigdy nie stała się powodem sporu.
Pan Marek postawił nowy dom i po kilku latach zauważył pęknięcia na podjeździe. Okazało się, że przyczyną są korzenie topoli rosnącej u
sąsiada. Zamiast od razu kierować sprawę do sądu, wezwał biegłego, który potwierdził związek przyczynowy. Dopiero wtedy sąsiad został poproszony o usunięcie drzewa i uczestniczył w naprawie szkód. To przykład sytuacji, w której odpowiedzialność właściciela faktycznie mogła powstać.
Pani Ewa miała na działce rozłożysty orzech włoski, który dawał cień w upalne dni. Z czasem korzenie zaczęły przechodzić na posesję sąsiada, gdzie znajdowała się altana i rabaty kwiatowe. Sąsiad nie chciał wycinać korzeni, aby nie zaszkodzić drzewu, ale oboje wspólnie uzgodnili, że posadzą dodatkowy pas krzewów, które częściowo odizolowały ziemię. Dzięki temu korzenie nie rozprzestrzeniały się już tak intensywnie, a sąsiedzkie relacje pozostały bezkonfliktowe.
Korzenie drzew bywają powodem sąsiedzkich nieporozumień, ale przepisy prawa jasno wskazują, że właściciel gruntu ma prawo je usunąć, jeśli przechodzą na jego działkę. Samo posiadanie drzewa nie rodzi odpowiedzialności, dopóki nie wyrządza ono szkody. Dopiero realne uszkodzenia mogą stać się podstawą roszczeń. W praktyce warto rozmawiać z sąsiadem i szukać prostych rozwiązań, zanim konflikt urośnie do rangi sporu prawnego.
Oferujemy szybkie i wygodne porady prawne online – bez wychodzenia z domu. Wystarczy przesłać swoje pytanie, a otrzymasz rzetelną i zrozumiałą odpowiedź przygotowaną przez prawnika. Pomagamy w sprawach cywilnych, rodzinnych, spadkowych, mieszkaniowych i wielu innych. Gwarantujemy poufność, jasne zasady współpracy i przejrzyste ceny.
1. Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93
2. Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 lutego 2003 r., sygn. akt IV CKN 1731/00
Nie znalazłeś odpowiedzi na swoje pytania? Opisz nam swoją sprawę wypełniając formularz poniżej ▼▼▼ Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje.
Zapytaj prawnika - porady prawne online
O autorze: Marek Gola
Radca prawny, doktorant w Katedrze Prawa Karnego Procesowego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego, zdał aplikację radcowską w Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Katowicach. Specjalizuje się w szczególności w prawie karnym materialnym i procesowym, bliskie jest mu też prawo pracy, prawo rodzinne oraz prawo handlowe. Udzielił już ponad 2000 porad prawnych, pomagając osobom pokrzywdzonym przez nieuczciwych pracodawców, a także tym, w których życie (nie zawsze słusznie) wtargnęła policja i prokuratura.
Zapytaj prawnika