Kompozyt (WPC - Wood Plastic Composite) to mieszanka mączki drzewnej i polimerów. Materiał wygląda jak drewno, ale nie zachowuje się jak drewno.
- Nie wchłania wody. To najważniejsza różnica. Woda nie ma jak wniknąć do struktury, więc deska nie pęcznieje, nie gnije i nie pęka od mrozu. Możesz mieć taras kompozytowy nad oczkiem wodnym, w cieniu pod drzewami, w miejscu gdzie zalega śnieg, a kompozytowi to nie zrobi różnicy.
- Nie blaknie tak jak drewno. Współczesne deski kompozytowe, te lepszej klasy, z otoczką PE, zachowują kolor latami. Nie potrzebują olejowania, lakierowania, bejcowania. Mycie wodą z mydłem raz na sezon i tyle.
- Nie ma drzazg. Powierzchnia jest jednolita, gładka, a jednocześnie szorstka na tyle, żeby nie ślizgać się po deszczu. Dzieci mogą biegać boso, pies nie zrani łapy, nikt nie wbije drzazgi w stopę przy grillu.
Ale przecież kompozyt jest droższy. Prawda?
Tu właśnie najczęściej ludzie się przeliczają, bo patrzą tylko na metr kwadratowy w cenniku.
Dobra deska egzotyczna (bangkirai, ipe) potrafi kosztować 250-400 zł/m². Porządna deska kompozytowa w wyższej klasie - 220–350 zł/m². Już na starcie różnica nie jest dramatyczna. A teraz dolicz do drewna 10 lat utrzymania:
olej i akcesoria: ok. 30 zł/m² na każde 2 lata, robocizna przy renowacji (lub Twój czas, jeśli robisz sam), wymiana uszkodzonych desek.
Po dekadzie taras drewniany kosztuje Cię realnie więcej niż kompozytowy.
"Ale kompozyt wygląda sztucznie"
[obraz_1]
Kiedyś - tak. Pierwsza generacja desek kompozytowych z lat 2000 faktycznie wyglądała jak plastikowe podłoże basenu. Dziś deska klasy premium ma wytłaczaną strukturę słojów, matowe wykończenie, kilkanaście odcieni do wyboru. Postaw obok siebie próbkę kompozytu i deskę z drewna, a większość gości nie odróżni ich z odległości metra.
Co więcej: za 5 lat Twój kompozyt nadal będzie wyglądał jak nowy. Drewno obok już nie.
Kiedy drewno faktycznie ma sens
Bądźmy szczerzy - są sytuacje, kiedy drewno wygrywa. Jeśli budujesz domek letniskowy, którego używasz miesiąc w roku i lubisz obcować z naturalnym materiałem, śmiało, drewno będzie OK. Jeśli masz budżet startowy 6-8 tys. zł i absolutnie żaden zapas na nic więcej, sosna ciśnieniowa pociągnie 5-6 lat.
Ale jeśli budujesz taras przy domu, w którym mieszkasz na stałe, używasz go od kwietnia do października, masz dzieci albo zwierzęta, i nie chcesz spędzać weekendów na konserwacji, wybór jest jeden - kompozyt.
Co konkretnie sprawdzić przy zakupie kompozytu?
Nie każdy kompozyt jest taki sam. Zanim podpiszesz umowę, sprawdź trzy rzeczy:
- Pierwsza - czy deska ma otoczkę, czyli tzw. capping. Deski „lite” bez otoczki są tańsze, ale wchłaniają więcej wilgoci i szybciej blakną. Deski z otoczką PE wokół rdzenia trzymają parametry latami.
- Druga - gęstość materiału. Im wyższa, tym mniejsze ryzyko odkształceń przy wahaniach temperatury. Pytaj dostawcę o konkretną wartość, a nie ogólniki.
- Trzecia - gwarancja. Zapytaj, ile producent udziela gwarancji
Jeśli nie masz pewności, co wybrać, możesz skonsultować się też z Firmą Wodecki - ekspertem w branży tarasów. Doradzą, jaki kompozyt sprawdzi się najlepiej w konkretnych warunkach i pomogą uniknąć nietrafionego zakupu. Sprawdź ich stronę:
https://firmawodecki.com/
Taras to inwestycja na 15-20 lat. Możesz przez ten czas walczyć z drewnem albo cieszyć się tym, co zbudowałeś. Kompozyt nie jest magicznym materiałem bez wad. Kosztuje, nagrzewa się mocniej w pełnym słońcu, nie pachnie jak świeży modrzew. Ale rozwiązuje problem, który drewno tworzy każdego sezonu na nowo.
Jeśli chcesz porozmawiać o konkretnym projekcie, wymiarach, budżecie, kolorystyce, odezwij się do Firmy Wodecki. Panowie pomogą dobrać rozwiązanie, które wytrzyma więcej niż jedną dekadę :)